Małej Wiktorii łyżwa odcięła część palca. Dyspozytor pogotowia ratunkowego odmówił wysłania karetki…ponieważ nie jest to taksówka! Mama dziewczynki złożyła skargę na nieprofesjonalnego pracownika pogotowia.

Dziewczynka na lodowisku straciła kawałek palca, dyspozytor nie zgodził się wysłać karetki!

Do groźnego wypadku doszło na łódzkim lodowisku „Bombonierka” 30 grudnia 2017 roku. Do dziś sprawa ta budziła wiele zastrzeżeń, ponieważ dyspozytor pogotowia nie zgodził się wysłać karetki do niespełna 5-letniej dziewczynki, która na lodowisku straciła kawałek palca. Rodzice musieli sami zawieźć dziewczynkę do szpitala, aby uratować jej palca. Matka dziewczynki złożyła na dyspozytora skargę – okazało się, że wiele nie wskórała mimo skandalicznego zachowania dyspozytora! Zdecydowała się rozgłośnić sprawę w mediach, również ku przestrodze innych rodziców.

Wiktoria straciła kawałek palca

Wypadek był nieszczęśliwym zbiegiem okoliczności. Niespełna 5-letnia Wiktoria udała się na lodowisko z rodzicami i siostrą, mając nadzieję na dobrą zabawę. W pewnym momencie niefortunnie upadła na lód, a po jej dłoni przejechał inny łyżwiarz. Pani Agnieszka, mama Wiktorii od razu podbiegła do swojego placzącego dziecka, jednak nie zauważyła przebiegu samego zdarzenia. Ręka Wiktorii bardzo krwawiła i jak się okazało, straciła ona opuszek palca serdecznego. W przypadku tak małego dziecka zdarzenie wyglądało bardzo groźnie i nie można go było bagatelizować. Kobieta poprosiła gapiów o wezwanie karetki, sama postąpiła bardzo przytomnie i zaczęła szukać odciętego kawałka palca, który spoczywał niedaleko na tafli lodu. Pracownik Miejskiego Ośrodka Sportu i Rekreacji w Łodzi włożył go do woreczka wypełnionego lodem, dzięki czemu możliwe było późniejsze przyszycie paluszka.

Dyspozytor pogotowia odmówił wysłania karetki

Jedna z kobiet obecnych na miejscu zadzwoniła pod numer alarmowy 112, rozmowa została przełączona do dyspozytora pogotowia i telefon przejęła wtedy matka Wiktorii. Zachowanie dyspozytora była karygodne – stwierdził on, że karetka to nie taksówka i kategorycznie odmówił wysłania pomocy do dziewczynki. Sama Pani Agnieszka wspomina – „wykrzyczał mi do słuchawki, że karetka to nie taksówka. Był nieprofesjonalny i nie widziałam sensu dalszej rozmowy z tym panem, bo najważniejszy był czas. Wiedziałam, że córce trzeba jak najszybciej przyszyć palec, bo inaczej się nie przyjmie”.

 

Wojewódzka Stacja Ratownictwa Medycznego w Łodzi przeprasza za zachowanie dyspozytora

Zwierzchnictwo niegrzecznego dyspozytora przeprasza za jego zachowanie, które było nieprofesjonalne i nie powinno mieć miejsca. Z drugiej strony zaznacza jednak, że odcięcie opuszki palca nie jest stanem bezpośredniego zagrożenia życia, nawet jeśli karetka byłaby wysłana na miejsce to wcale nie na sygnałach. Kobieta postąpiła więc bardzo rozważnie, decydując się na przewiezienie córki do szpitala na własną rękę. Rodzice przewieźli Wiktorię w przeciągu kilkunastu minut do szpitala im. Korczaka w Łodzi, gdzie szybko znalazł się anestezjolog – do zabiegu przyszycia opuszka palca przystąpiono około 2 godziny po wypadku. Tkanka palca już zsiniała i zaczynała powoli obumierać, dlatego przyszycie palca było trudne, dwa tygodnie później konieczne było usuniecie martwych tkanek z końcówki palca, co przysporzyło małej Wiktorii ogromnego cierpienia. Pani Agnieszka uważa, że gdyby przysłano do jej córki karetkę, może udałoby się tego uniknąć.

Matka Wiktorii złożyła skargę na dyspozytora

Pani Agnieszka napisała na dyspozytora skargę, jego pracę negatywnie oceniło Wojewódzkie Centrum Bezpieczeństwa Zarządzania Kryzysowego w urzędzie wojewody. On sam nie dochował procedur związanych z przyjęciem zgłoszenia, jednak nie wysłanie karetki na miejsce za naruszenie obowiązujących procedur już nie zostało uznane. Krytyce poddano podniesiony głos dyspozytora jak i porównanie przez niego karetki do taksówki. Takie słowa nie powinny paść do zdenerwowanej i przestraszonej matki zakrwawionego dziecka. W Łodzi będą przeprowadzane dodatkowe szkolenia, które maja pokazać dyspozytorom zasady prawidłowego prowadzenia wywiadu telefonicznego. Jak na razie nie wiadomo, co stanie się z dyspozytorem i jaką karę będzie musiał ponieść za swoje nieprofesjonalne zachowanie.

Dodaj komentarz

1 Komentarz do "Dziewczynka na lodowisku straciła kawałek palca, dyspozytor nie zgodził się wysłać karetki!"

avatar
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Ewelina C.
Gość
obsługa :
     
Szybkość :
     
Przyznawalność :
     

Szkoda, że mała Wiktoria nie mogła liczyć na pomoc pogotowia ratunkowego. U tak małego dziecka liczy się każda minuta. A dyspozytor ma obowiązek wysłać karetkę w każdej sytuacji, kiedy zagrożone jest życie lub zdrowie. W tym przypadku mała dziewczynka mogła się wykrwawić, więc było to bezpośrednie zagrożenie życia.