obsługa (5 / 1)
Szybkość (5 / 1)
Przyznawalność (5 / 1)

Już od pięciu lat Chiny forsują gigantyczny projekt inwestycyjny. Mowa o nowym Szlaku Jedwabnym. Mocarstwa prowadzą rozmowy dotyczące stworzenia alternatywy dla chińskiego projektu.

Jedwabny szlak od czasów starożytnych

 

Od czasów starożytnych do wczesnego średniowiecza głównym szlakiem łączącym Chiny z Europą oraz Bliskim Wschodem był Szlak Jedwabny. Miał długość około 12 tysięcy kilometrów. Transportowano nim głównie takie towary, jak jedwab, żelazo, papier (ze wschodu), złoto, perfumy, wyroby jubilerskie, winogrona i rośliny uprawne (na wschód). Szlak przestał być wykorzystywany w XVII wieku naszej ery, kiedy to odkryto drogę morską do Chin (około 1650 roku).

 

Rewitalizacja za miliardy dolarów

 

W 2013 roku, podczas wizyty w Kazachstanie, przewodniczący Chińskiej Republiki Ludowej przestawił pomysł utworzenia nowego Szlaku Jedwabnego. Szlak lądowy (kolejowy) ma prowadzić z różnych chińskich miejscowości do większego chińskiego miasta, Urumczi, następnie przez Kazachstan, Rosję, Białoruś do Polski. Szacowany koszt tego przedsięwzięcia to od 60 do 113 miliardów dolarów.

 

Opór międzynarodowej społeczności

 

Zachód coraz bardziej zaczyna bać się hegemonii handlowej Chin. Krytycy obawiają się, że jest to sposób Chin na rozszerzenie przede wszystkim swojego wpływu na światową gospodarkę.

Pojawiają się pomysły zahamowania rosnących chińskich wpływów. Stany Zjednoczone, Australia, Indie oraz Japonia rozważają alternatywę dla chińskich planów rewitalizacji dawnego Szlaku Jedwabnego. Gazeta „Australian Financial Review” informuje jednak, że rozmowy w sprawie takich alternatyw są dopiero w powijakach.

Podobne wątpliwości odnośnie do nowego Szlaku Jedwabnego budzą się również w Unii Europejskiej. Podczas weekendowej Monachijskiej Konferencji Bezpieczeństwa o chińskim (i rosyjskim) zagrożeniu dla ładu globalnego niemiecki minister spraw zagranicznych Sigmar Gabriel mówił: „Nowy Szlak Jedwabny nie jest tym, co niektórzy w Niemczech sobie wyobrażają: sentymentalnym wspomnieniem o Marco Polo. Jest to próba stworzenia ogromnego systemu, przy pomocy którego Chińczycy chcą wycisnąć swoje piętno na świecie” . Dodał również: „Nie chodzi tylko o biznes i przemysł. Chiny rozwijają kompleksowy system, który jest różny od naszego – nie jest oparty na wolności, demokracji i prawach człowieka”. Gabriel zaproponował budowę infrastruktury za unijne pieniądze i przy zachowaniu europejskich standardów, rozciągającej się od Europy Wschodniej do Azji Centralnej.

Na tej samej konferencji, szef francuskiego rządu Edouard Philippe również ostrzegał, że Europejczycy nie mogą pozostawić wyłącznie w rękach Chin tego gigantycznego projektu. Jak mówił, „W zależności od tego, jakie reguły będą obowiązywały w tym projekcie, będzie to albo współpraca, albo hegemonia”.

Na początku lutego, premier Wielkiej Brytanii Theresa May zaznaczyła, że choć inicjatywa Chin niesie za sobą możliwości, należy pracować nad tym, aby spełniała ona międzynarodowe standardy.

 

Alternatywa czy konkurencja?

 

Choć obawy międzynarodowej społeczności mają swoje uzasadnienie, plany Zachodu dla nowego Szlaku Jedwabnego dążą przede wszystkim do współpracy, która stałaby się dla wszystkich stron ekonomicznym sukcesem. Jak pisze „Australian Financial Review” nikt nie planuje zabronić Chinom budowy infrastruktury, a plany Stanów Zjednoczonych, Australii, Indii i Japonii trzeba postrzegać bardziej jako alternatywę, niż konkurencję dla Szlaku Jedwabnego.

2
Dodaj komentarz

avatar
2 Comment threads
0 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
2 Comment authors
Ewelina C.Marla Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Marla
Gość
Marla

Musze przyznac, ze jest to bardzo ciekawy pomysl. Taka rewitalizacja pochlonie mnostwo pieniedzh, ale moim zdaniem to naprawde warto. Oby im sie powiodlo.

Ewelina C.
Gość
Ewelina C.
obsługa :
     
Szybkość :
     
Przyznawalność :
     

Życzę jak najlepiej, niech się rozwijają i inwestuję. Przecież w Polsce gdzie nie spojrzeć to wszystko Made in China. Szkoda tylko, że na takich inwestycjach tracą najbiedniejsi, bo koszt wytworzenia produktu to 1zł, a my płacimy za to 100 zł.